Śliwka on the bitch

Cały rok się ciężko pracuje, aby w końcu zażyć luksusu bułgarskiego all exclusive. Granice pomiędzy śniadaniem, obiadem, a kolacją zacierają się, a driny prosto z bitch-baru wchodzą jak złoto. Choć każdy świetnie się bawi, w trzecim dniu trochę już człowiek tęskni za cebulą i kiełbasą z patelni. Niestety, przypominasz sobie również o sąsiedzie, więc póki co zamawiasz kolejny drink „Śliwka on the bitch” z podwójną rakiją. I to jest życie!

25,00 Brak


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *